Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr Gliński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr Gliński. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 marca 2013

Niedojrzały Gliński


Czy w PiS mają godność? Pewnie kilku ma. Niemniej to towar w tej partii deficytowy. Prezes Może by chciał mieć ten deficyt, chrzanić o godności potrafi, ale jak to u niego. Chrzani o godności bez godności. Taka jego pokrętność.

Zaraził się tym kandydat na parapremiera Piotr Gliński. Piszę, zaraził, bo nie wiem, czy wcześniej tę godność miał.


Oto po przegranym wotum nieufności - o którym wiedzieli wszyscy na 99%, że takim będzie - Gliński powiedział, że "Polska demokracja jest niedojrzała".


Nie wiem, czy to godność, czy to jej brak. Niemniej świadczy, jak niedojrzałym człowiekiem - a zatem i naukowcem - jest Gliński. Na co liczył? Na zgłupienie polityków? Na zaćmę?


Tym stwierdzeniem jeszcze bardziej się pogrążył naukowiec, który chciał być politykiem. Wbrew logice, zdrowemu rozsądkowi i wbrew niedojrzałości.


Bo polski premier winien być dojrzały, a Gliński jako kandydat na parapremiera okazał się niedojrzałym. Chyba, że powiedział to z wyrachowania, z braku godności.


O, to przepraszam. Dotknęła go jeszcze zaraza Kaczyńskiego.


poniedziałek, 4 marca 2013

Glińskiego ekspert od mgły smoleńskiej


Piotr Gliński już w piątek przekona się, gdzie jego miejsce w szeregu. Na aucie politycznym. W czwartek PiS będzie przekonywał, dlaczego trzeba zastąpić Donalda Tuska, a w piątek głosowanie nad wotum nieufności. Z tym większą determinacją kandydat PiS na parapremiera przedstawia ekspertów, którzy dali się mu namówić na tę przegraną misję. Zdaje się, że nie miał kłopotów z ekspertem od polityki zagranicznej, z Przemysławem Żurawskim vel Grajewskim, który w prawicowych mediach jest stałym bywalcem.

Żurawski dał się poznać w dokumencie telewizji holenderskiej "List z Polski", w którym opowiadał o katastrofie smoleńskiej i trudnej historii Polski, zaprezentował nas jako ofiary losu. Żurawski przedstawił w filmie maszynę do wytwarzania sztucznej mgły, która jakoby ułatwiła zamach smoleński.

piątek, 22 lutego 2013

Reszta z Kaczyńskiego


O debatach Kaczyńskiego niewielu pamięta. Prawie nikt o nich nie pisze, a prezes popisuje się swoją nieznajomością literatury przedmiotu i "patriotyzmem". Patriotyzm biorę w cudzysłów, bo Jarosława Kaczyńskiego nigdy nie postrzegałam takim. Tyle ile sknocił on na konto Polski, niewielu może się pochwalić.

Dziwię się tylko prof. Piotrowi Glińskiemu, że nadal uczestniczy w tej szopce. Może dlatego tak skapcaniał, bo tytuł, jaki do niego na długo przylgnie: "parapremier", nijak mu pozwoli wyzwolić się z sideł zastawionych przez prezesa.

Odbyła się debata PiS, nawet nie wiem, czy w dalszym ciągu nosi nazwę "Alternatywa", tym razem pod tytułem "W obronie polskiego złotego". Nawet przy dziengach Kaczyński wykazuje patriotyzm, będzie bronił złotego.

A dlaczego? Tego nie wyjaśnił na tej debacie, użył tylko sloganu godnego "Obrony Częstochowy" (słuchajcie, słuchajcie!): "Obrona złotówki ma ogromną wagę dla przyszłości ekonomicznej i politycznej Polski".

Więcej nie warto cytować Kaczyńskiego, bo argumentacja dalej taka sama, czyli żadna. Tromtadracja, a najsilniejszy argument to: "sprawa jest wieloaspektowa".

Jakie aspekty ma na myśli Kaczyński, nie wiem, inni, którzy go słuchali, też się nie dowiedzieli. Ale wbił patriotów (patriotów - też powinno być w cudzysłowie) w dumę. Będą bronić złotówki. I pewnie na tej złotówce orła w koronie.

A wartość złotówki jest po stronie reszki. I taką resztówką jest Kaczyński, na którego debaty już niewielu chce chodzić, a mediom coraz bardziej latają. Ile można oglądać ten sam kabaret, z tymi samymi skeczami. Zwłaszcza że aktorzy tacy marni.

piątek, 15 lutego 2013

Szaleństwo PiS


To, co zaproponował jeden z ekspertów PiS, a dokładnie "parapremiera" Piotra Glińskiego, można nazwać szaleństwem.

Tym szaleństwem popisał się Krzysztof Rybiński, który w ramach polityki demograficznej, chce, aby państwo polskie wypłacało na każde dziecko 1 tys. zł zł. Od urodzenia dziecka do 18. roku życia.

To nie jest żaden populizm, to najczystsze szaleństwo. Wszystkie dzieci są brane na garnuszek państwa. Rodzicie nie martwią się swoim przychówkiem.

Nawet więcej, państwo jakby odbierało rodzicom te dzieci. Polska stałaby się jednym wielkim sierocińcem. Dorośli biorą się do seksu bożego, aby zrobić dziecko, a państwo bierze potomstwo na utrzymanie.

Ten przypadek pokazuje, w jakiej kondycji intelektualnej i mentalnej jest PiS, jest promotor przejęcia władzy Jarosław Kaczyński.

Donald Tusk określił ten pomysł katastrofalnym. Z wielką ochotą przyklaskują "twórczości intelektualnej" Rybińskiego prawicowe portale. Dlaczego to oni nie wpadli na taki "genialny" pomysł?


Szef portalu wPolityce.pl (jak to trafnie nazwał Wojciech Sadurski: dziadowskiego portalu) Jacek Karnowski nawet apeluje: "Należy przeciwstawić pomysł jeszcze bardziej szalone.

Tego wymaga racja stanu, tego wymaga dobro Państwa Polskiego".

Prawica usilnie chce zrobić z Polski państwo dziadów, byle rządził Kaczyński, dla którego w tej chwili Gliński jest taranem do władzy, jak swego czasu był Kazimierz Marcinkiewicz.

Szaleństwo i dziadostwo. Tylko tak można określić tego rodzaju pomysły, jak Rybińskiego. Można spodziewać się, że będzie ich więcej.

sobota, 2 lutego 2013

Na Pawłowicz Gliński to za mało



Polityka niektórym odbiera rozum. I tak się stało z Krystyną Pawłowicz, która dla PiS miała być gwarancją marszu do centrum - i sięgnięcia po władzę przez Jarosława Kaczyńskiego.

Szanowana wykładowca prawa Pawłowicz miała nadać PiS ludzką twarz. Ale polityka to zupełnie inna para kaloszy i trzeba się wypowiadać o wszystkich ludzkich rzeczach, takich jak stosunek do związków, partnerskich, homoseksualizmu i osób transseksualnych.


Pawłowicz wyłożyła się, jak betka. I kwiczy. Ostatnio w "Naszym Dzienniku": - Mówię, co myślę, nie boję się, więc tym bardziej budzi to agresję. Uważam po prostu, że nie można dawać zapędzać się w kozi róg tylko dlatego, że rozmawia ze mną dziennikarz od początku mi nieprzychylny. Korzystam z wolności słowa, uważam, że nie przekroczyłam granic przyzwoitości.


Jak to jest, że jej myślenie powoduje rechot - podobnych do niej - na sali Klubu Gazety Polskiej, albo w innych sytuacjach, które usystematyzowała "Wyborcza":


- o prezydencie Bronisławie Komorowskim powiedziała kiedyś: - Nie umie czytać, nie umie pisać, nie umie się zachować.

- o Polakach, u których prezydent RP budzi szacunek: - Społeczeństwo ma pokręcone w głowach.

- o swoich krytykach: - To przedstawiciele środowisk lewacko-genderowo-feministycznych znanych z opluwania Kościoła.

- do posła SLD Marka Balta w czasie obrad Sejmu: - Spierd...! (źródło).

Agata Kondzińska na swojej stronie podsumowuje: Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale Krystyna Pawłowicz została ściągnięta do PiS, by pokazać jego merytoryczną twarz. Szanowana prawnik jednak znana jest głównie z wystąpień ideologicznych. Nie w smak to PiSowi, który razem z innym profesorem - Piotrem Glińskim - zaczął marsz do centrum. A Krystyna Pawłowicz spycha partię Jarosława Kaczyńskiego do narożnika. Czy teraz PiS od Pawłowicz próbuje ratować prof. Gliński, gdy mówi w TOK FM: - Gdybym był posłem być może poparłbym Annę Grodzką. Nie mam żadnych uprzedzeń do osób, które np. zmieniły płeć.


A to, niestety, inaczej niż całe PiS.

poniedziałek, 1 października 2012

Kandydat PiS: kretyński pomysł Kaczyńskiego



Słabością kandydata PiS na premiera Piotra Glińskiego jest to, że nie jest on Jarosławem Kaczyńskim.

Prezes PiS dał sygnał, że się boi. Nie potrafi zwyciężać, więc ktoś inny zastępuje go w grze parlamentarnej.



Jest to jeszcze wyraźniejszy sygnał dla samego PiS i w miarę rozgarniętych wyborców: Kaczyński wcześniej wysłał przodem Kazimierza Marcinkiewicza. Gdy ten przekonał Polaków do siebie, bezceremonialnie odebrał mu stanowisko, sam został premierem i dokumentnie rządzenie spieprzył.

Podobnie zauważa Marek Migalski, który nawet tego, który podsunął Kaczyńskiemu pomysł z Glińskim, nazywa: jest albo kretynem, albo kretem.

Z kolei sam siebie przechodzi Joachim Brudziński. Kandydaturę Glińskiego nazywa intelektualną prowokacją.

Czyżby Brudziński był owym kretynem? Wszak kretem nie jest. Wychodzi na to, że tak, gdyż w ustach Brudzińskiego słowo "intelekt" i rozważania, w których umysł jest podmiotem, należy zaliczyć do oksymoronu.

Jakie będą wyniki ostatnich inicjatyw PiS, pokażą najbliższe sondaże. Wszystko jednak wskazuje, iż PiS przekonuje przekonanych ("patriotów"), ale oddala się od pozostałych - większości - Polaków.